Zawsze ceniłem zespoły, które pochodzą z mojego terenu.
Wierzyłem w te zespoły i trzymałem za nie kciuki. Świat muzyczny jest brutalny,
więc nie wszystkie kapele przetrwały i nie wszystkie mogą pochwalić się wydanym
materiałem. Najbardziej jednak podziwiam te zespoły, które mimo zmian
personalnych i przerw w aktywności powracały na scenę i niejednokrotnie
zaskakiwały. W „naszych” czasach ciężko jest utrzymać pierwotny skład, chyba,
że zespół od razu wskoczy na szczyty notowań i zacznie zarabiać na graniu. Jako
fan muzyki metalowej szanuję wiele zespołów z tzw. „czołówki”, ale bardziej od
nich cenię kapele, których twórczość jest wynikiem pasji, zespoły, które tworzą
w większej mierze dla siebie, a nie dla pieniędzy czy popularności. Jednym z
takich zespołów jest CLMATE. Death metalowa formacja z Chełma, która
zadebiutowała w 1994 r. i jak się okazało byłem na ich pierwszym koncercie.