Obiecywałem, obiecywałem i wreszcie się zebrałem… nadszedł czas
wypowiedzieć się na temat najnowszego albumu Arch Enemy „Will To Power”. Żeby
nie było niedomówień, to podkreślam grubą kreską, że naprawdę lubię i cenię
sobie ten zespół, śmiało mogę stwierdzić, że jestem ich fanem, a ostatni album pod
wpływem emocji kupiłem w box secie. Do momentu odbioru przesyłki słuchałem
zaledwie tych utworów, które były opublikowane oficjalnie. Pierwszy odsłuch
celebrowałem jak jakiś fanatyk. I co? I nic…? no właśnie… Czyżby najlepsze w
zestawie były covery na 7” ?.
W tym konkretnym przypadku to bardzo skomplikowana historia, którą postaram się
rozjaśnić… a przynajmniej ja tak to widzę.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Daniel Erlandsson. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Daniel Erlandsson. Pokaż wszystkie posty
środa, 27 września 2017
piątek, 30 czerwca 2017
Arch Enemy
Odkąd mam bloga wiedziałem, że kiedyś napiszę o tym zespole,
zespole, który początkowo mnie żenował, bo jakoś nie mogłem zaakceptować
growlującej laski. Dawno, dawno temu, a może wcale nie aż tak dawno…, bo
zaledwie kilka lat temu, kumpel puścił mi któryś ich kawałek… pewności nie mam,
ale chyba był to utwór „Nemesis”. Szczerze to poczułem tylko zażenowanie… a
patrząc po męsku to i Angela na pierwszy rzut oka nie specjalnie mi się
spodobała ;). Temat Arch Enemy legł na kilka miesięcy… głowy nie dam, ale chyba
wspaniały YT gdzieś mi podrzucił na zasadzie „Wybrane dla Ciebie ” ponownie
„Nemesis”, wówczas jakoś inaczej spojrzałem, posłuchałem i zacząłem szukać
dalej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

