poniedziałek, 26 września 2016

MoshMachine "Tożsamość"

Wielkimi krokami zbliżamy się do premiery debiutanckiego albumu formacji MoshMachine z Krosna. Przyznaję, że wgląd w teksty „Tożsamości” miałem wcześniej, niż dane było mi posłuchać (w całości) materiału, który finalnie znalazł się na LP. O zespole pisałem niedawno... MoshMachine.
„Tożsamość” to mocne hasło, niosące za sobą ogromną odpowiedzialność, dlatego tekstom przyjrzałem się nieco uważniej i przyznaję, że teksty to bardzo mocne ogniwo tego zespołu, a w połączeniu z muzyką nadają płycie charakter koncepcyjny, a zespołowi styl. Pozornie może się wydawać, że każdy utwór błądzi w innych rewirach tematycznych. Jednak ja uważam, że nie ma przypadku, widzę w tym całość, nawet kolejność utworów nie jest przypadkowa. Mnie cały materiał kojarzy się z człowiekiem i jego poszukiwaniem własnej tożsamości, przemyślenia, nabieranie doświadczeń, zadawanie pytań i szukanie odpowiedzi.
 „Tożsamość” to też manifest. Weźmy chociażby „W imię Boga” utwór, który promuje album, utwór, który jednocześnie kreuje słuchaczowi obraz zespołu, zapoznaje z zespołem. Biorąc pod uwagę album to „W imię Boga” jest manifestem, buntem przeciwko kajdanom, które wbrew naszej woli zakłada nam religia, buntem przeciwko mitom, które w dalszym ciągu mają na nas wpływ. Kawałek naprawdę świetnie skomponowany i skonstruowany brzmieniowo. Utwór, który pokazuje z jakim zespołem mamy do czynienia.
Słuchając „Tożsamości” nie da się obojętnie przejść obok utworu „Ecce Homo”, który (jako ostatni nie licząc covera) każe się zastanowić nad tym co wcześniej usłyszeliśmy i zestawić ze samym sobą, pomyśleć o tym skąd przyszliśmy i dokąd idziemy, zastanowić się nad własną tożsamością, jacy jesteśmy a jacy chcielibyśmy być? pomyśleć ile codziennie wysiłku wkładamy w to, żeby chodź na chwilę być sobą, być człowiekiem w definicji człowieczeństwa. Poza tekstem „Ecce Homo” to też kawał świetnie skomponowanej i przemyślanej brzmieniowo metalowej muzyki.
Ciekawym zakończeniem jest utwór, cover „Czy mogło by tak być” zespołu „Dobbs” (formacji, w której wcześniej występował Przemek „Kosa” Koszelnik – wokalista). Jako ciekawostka należy wspomnieć, że w „Czy mogło by…” gościnnie pojawił się tutaj Vogg (Wacław Kiełyka) z Decapitated.  Mogło by się wydawać, że jest to kawałek bonusowy, na doczepkę, złośliwie można by stwierdzić, że wyczerpał się materiał, ale i tutaj też jest haczyk. Moim zdaniem zespół jednocześnie ujawnia korzenie i tu znowu kłania nam się hasło „Tożsamość”, a także nie domyka płyty zostawiając pewien niedosyt. Zabieg ten powoduje, że MoshMachine zostaje w głęboko w pamięci. 

Nie chciałbym doszukiwać się inspiracji i dźwięków, które je zdradzają, bo nie oto tutaj chodzi. Ktoś, kiedyś powiedział, że w metalu wszystko zostało już stworzone, a teraz sztuka polega na tym, żeby to odpowiednio wymieszać. Nigdy się z tym nie zgadzałem i nie zgodzę. MoshMachine jest na to dowodem, że można w sposób świeży tworzyć i nagrywać porządną muzykę. MoshMacihne to prawdziwe, mocne i rzetelne metalowe granie, w którym usłyszymy eksperymentalne, wręcz orientalne dźwięki, (a zasługą tego są zapewne dźwięki djembe, tamtam & dedgeridoo), które w sposób umiejętny tworzą świetny klimat, nadając jednocześnie styl zespołu. MoshMachine to wyśpiewane po polsku teksty z przemyślanym przesłaniem. I znowu fakt; zespół śpiewa po polsku co też jest konsekwencją tytułu albumu. MoshMachine poprzez przemyślane teksty każe słuchaczowi myśleć, czego brakuje wielu formacjom będącym na szczytach swojej kariery i popularności.
Podsumowując „Tożsamość” to siedem utworów, momentami orientalnych, momentami melodyjnych. Wszystkie zgrabnie zagrane wyśpiewane i poukładane. Mocne w brzmieniu i tekstach, których chce się słuchać, wracać do nich i o nich myśleć. MoshMachine wydając „Tożsamość” namiesza na rynku muzycznym i jeszcze będzie o nich głośno.
Track lista:

  1. INTRO
  2. PLAN
  3. MOSHMACHINE
  4. W IMIĘ BOGA
  5. NADEJDZIE CZAS
  6. OBIETNICA
  7. ECCE HOMO
  8. CZY MOGŁO BY… feat. VOGG (cover - DOBBS)
 Ocena: 5/5

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz