No dobra… osłuchałem, wysłuchałem, nasłuchałem, a nawet
naoglądałem się „Moth Into Flame” zespołu, który przypieczętował moje
zamiłowanie do metalu, zespołu za który niegdyś dałbym się pochlastać, zespołu,
który mnie nieustannie denerwuje swoim gwiazdorskim, nonszalanckim zachowaniem,
